Siedziałyśmy tak na ławce i czytałyśmy yaoice chyba ze czterdzieści minut. W końcu pani Klara wróciła spóźniona do domu. Mogłyśmy siedzieć na jej wygodnym łóżku, a nie twardej, drewnianej ławce.
Nagle zadzwonił telefon Yumi. Rozmawiała z kimś po japońsku, więc dużo to ja nie rozumiałam.Gdy zakończyła rozmowę, spytałam, kto dzwonił, a w odpowiedzi dostałam:
- Nieważne. Z resztą sama za niedługo zobaczysz. - wypowiedziane ponownie z tym jej dziwnym uśmieszkiem.
Na zaspokojenie mojej ciekawości nie musiałam czekać aż tak długo, jak na powrót pani Klary do domu.
Gdy telefon Yumi ponownie się odezwał (tym razem na sms'a), zeszłyśmy na dół, przed blok. Wtedy powiedziała mi chociaż gdzie idziemy. Otóż kierowałyśmy się w stronę parku. Jak się okazało, czekał tam na nas jakiś Azjata. Yumi zaczęła z nim rozmawiać w swoim ojczystym języku, wplątując w tę konwersację kilka razy moje imię, przez co jeszcze dziwniej się czułam.
Kiedy skończyli, młody Japończyk podszedł do mnie i przedstawił mi się:
- Cześć, mam na imię Yutaka, a Ty?
- Ehm... Nina. Mam na imię Nina. - odparłam zaskoczona.
- Miło mi Cię poznać. - powiedział uśmiechając się przy tym słodko.
Byłam tak zaskoczona tym, iż Yutaka mówi po polsku tak dobrze, że odpowiedziałam mu tylko nieśmiałym uśmiechem.
- Yutaka to mój kuzyn. Jest siostrzeńcem mojego taty. Polskiego uczyła go babcia, która wcześniej pobierała lekcje od mojej mamy razem z jego dwoma starszymi braćmi. Kouyou i Tomoya są bliźniakami i mają około... hm... dwudziestu czterech lat. - opowiedziała Yumi - No, to tyle. Gdzie teraz pójdziemy?
- Hm... Może przejdziemy się nad jeziorem? - zaproponowałam.
- Ja bardzo chętnie. - odpowiedział Yutaka znów tak słodko się uśmiechając.
- Oboje dobrze wiecie, że nie przepadam za spacerami nad tym jeziorem, no, ale dobra, dla Was zrobię ten wyjątek. - odparła Yumi.
Uśmiechnęliśmy się z Yutaką do siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz